MISJA BLOGA

Misją tworzenia bloga MyWay jest inspirowanie i motywowanie Czytelników do tego, by stawali się lepszą wersją siebie i motorem napędowym zmian na lepsze w swoich środowiskach i miejscach pracy.

HISTORIA POWSTANIA BLOGA I KILKA SŁÓW O MNIE

Nazywam się Katarzyna Słomiany, zawodowo spełniam się jako przedsiębiorca trener i doradca, natomiast prywatnie jestem żoną Łukasza, mamą Patryka i kobietą,dla której ważni są ludzie. Od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie myśl, żeby zacząć pisać bloga … Ciągle jednak zastanawiałam się nad tym,o czym tak właściwie mam pisać, by było to spójne z tym co robię zawodowo i na czym się znam? Był to dla mnie trudny wybór,bo z jednej strony jestem trenerem biznesu i współpracuję z przedsiębiorcami prowadząc szkolenia i sesje doradcze, z drugiej strony mam ogromne doświadczenie w pracy z młodzieżą w systemie edukacji formalnej, nieformalnej i animowaniu czasu wolnego. Dodatkowo jestem niezwykle kreatywna i co chwila przychodzą m ido głowy pomysły na nowe formy działalności i uwielbiam je wprowadzać w życie. I kiedy tak robi się wiele różnych rzeczy naraz to może się tak zdarzyć, że człowiekowi zaczyna towarzyszyć poczucie jakby się rozmywał… i ja dokładnie tak się czułam „jakbym się rozmywała”.Jestemkreatywna i twórcza, ale w działaniu kocham ład, porządek, przejrzystośd i spójnośd. Do niedawna miałam wrażenie,że różnorodnośd moich działao i zamiłowad sprawia, że nie ma w nich spójności i czułam się z tym źle. Byłam gotowa porzucid współpracę z biznesem (chociażautentycznie jąkocham) na rzecz skupienia się tylko i wyłącznie na szkoleniach dla nauczycieli i działaniach w obrębie edukacji nieformalnej. Tłumaczyłam sobie to tym, że taka decyzja byłaby dobra,bomoje wszystkie działania byłyby kierowane do konkretnie sprecyzowanej grupy i w obszarze którym mam bogate doświadczenie, a to dawałoby mi wysoką wiarygodnośd. Wszystko pięknie, ale decyzji tej towarzyszyło również poczucie smutku, jakby z powoduutraty czegoś bliżej nieokreślonego. Kiedy zaczęłam się przyglądad bliżej temu smutkowi okazało się, że utrata kontaktuz przedstawicielami biznesu jest dla mnie zbyt wysokim kosztem.Nie chcę przestad wspierad przedsiębiorców, bo pozbawiając ich możliwości korzystania z moich sesji doradczych czy szkoleo,czuję się tak,jakbym zabierała im coś dobrego i pozbawiała w pewien sposób możliwości rozwoju. Rozpoczęłam

więc poszukiwania spójności w tym,co na pozór nie jest spójne i odkryłam, że wiedza jaką się dzielę jest uniwersalna bo da się ją zastosowad zarówno w biznesie jak i systemie edukacji młodzieży, a nawet w domu i relacjach rodzinnych. Wspólne jest również skupienie na rozwoju-czy to w biznesie czy edukacji dla mnie najważniejszy jest człowiek i relacje międzyludzkie. Uważam, że to człowiek i jego rozwój stanowią zawsze punkt wyjścia. Przyświeca mi taka myśl, że takie są miejsca i środowiska w których żyjemy i pracujemy jacy my jesteśmy i kropka.Więc jeśli chcę sprawid by moja firma lepiej się rozwijała to ja muszę zacząd się rozwijad i tyle-to takie proste. Jeśli chcę żeby w moim miejscu pracy lepiej mi się pracowało to szukam tego,co ja mogę robid lepiej i to robię. Jeśli pragnę aby w mojej rodzinie było więcej życzliwych relacji to zaczynam pracowad nad sobą i poszukuję sposobu w jaki ja mogę budowad czy naprawiad te relację. Niestety często przeceniamy wpływ innych na nasze życie,a nie doceniamy naszego wpływu. Narzekamy na pracowników, że za mało się starają, że tylko kombinują jak tu zarobid a się nie narobid; narzekamy na pracodawców, że naszym koszem się dorabiają; narzekamy na uczniów, że olewają wszystko i się nie uczą; narzekamy na nauczycieli, że beznadziejnie uczą i nie mają odpowiedniego podejścia do dzisiejszej młodzieży; narzekamy na współmałżonka/partnera, że za mało się stara, za mało daje z siebie… narzekamy i narzekamy. Niestety narzekanie jest tak proste, że z łatwością wchodzi nam w nawyk. Dzięki powodom do narzekania tak na naprawdę nieświadomie poszukujemy usprawiedliwienia dla własnych słabości. Przykra prawda jest taka, że prawdziwym powodem do narzekania jesteśmy dla siebie my sami. Gdybyśmy mieli poczucie prawdziwego sensu w życiu i tak szczerze żyli według zasad jakimi twierdzimy, że się kierujemy nie mielibyśmy powodów do narzekania. Byd może wówczas mielibyśmy w sobie tyle odwagi by zmienid pracę bądź odejśd z bezpiecznego etatu i założyd wymarzoną firmę czy może pomóc pracownikowi znaleźd inne miejsce pracy niż nasz firma, a może po prostu umielibyśmy szczerze mówid co czujemy i myślimy. Narzekanie staje się bezsensowne jeśli wiemy kim jesteśmy,dokąd zmierzamy i jakimi zasadami kierujemy się w drodze. Wówczas podejmowanie tak zwanych trudnych decyzji staje się proste bo za każdą decyzją stoją wcześniej świadomie określone zasady życiowe / wartości. Kiedy patrzę wstecz na swoje życie, to była to przeplatanka cudownych i budujących doświadczeo z takimi bardzo trudnymi i raniącymi. I takie jest to nasze życie, że do mojego ogólnego obrazu przeszłości pasuje obraz przeszłości każdego kto czyta ten wpis. Możemy się licytowad, kto miał trudniejsze dzieciostwo, dorastanie, młodośd, start w tzw. przyszłośd,

itd., ale co nam to da? Nic, bo nie liczy się tak naprawdę „co nas nie zabiło?”, ale „co nas wzmocniło?”! Liczy się to, co pozwoliło nam w trudnych chwilach podnieśd się i pójśd dalej, albo po prostudało nam siłę bystad i nie upaśd. Liczy się to, co sprawiało, że zyskiwaliśmy większy szacunek do samych siebie. Ważne jest to, co w tych konkretnych momentach było naszym motorem działania i sprawiło, że zrobiliśmy coś, co nawet dziś kiedy wraca do nas w formie wspomnienia napawa nas dumą z siebie, radością, poczuciem sensu i spełnienia.Dla mnie taka najważniejsza myśl, która jest ze mną odkąd pamiętam i daje mi poczucie sensu i spokoju wewnętrznego to „pragnę byd po prosu dobrym człowiekiem”. Ta myśl jest moją misją,a z niejwynika moje podstawowe przekonanie, że „jeśli będę dobrym człowiekiem to będę miała po prostu dobre i piękne życie”. To przekonanie działa na mnie niezwykle wspierająco! Pragnę podążad za tym co dobre oraz inspirowad innych by poszukiwali własnej drogi ku temu co dobre. Bycie dobrym człowiekiem, zakłada po prostu życie zgodne z ogólnymi zasadami moralnymi / etycznymi. Jest cudowne,bo daje wolnośd. Nie istotne jest wyznanie religijne, przynależnośd do partii, miejsce pracy, status społeczny czy materialny itp. czynniki. Co więcej nie ważny jest też wiek. Każdy może byd po prostu dobrym człowiekiem. Dobrym dla innych, ale przede wszystkim dobrym człowiekiem dla siebie samego. Dającym dobro sobie i innym. Dbającym o siebie i o innych -tak rozumiem bycie dobrym człowiekiem. Prawdą jest, że „zpustego i Salomon nie naleje” –nie możemy dad komuś prawdziwego zrozumienia i miłości, jeśli siebie nie poznamy, nie zrozumiemy i nie pokochamy.Istnieją prawdy, których zastosowanie sprawdza się i daje takie same rezultaty zarówno w życiu zawodowym jak i osobistym. Wszystkie one tyczą się rozwoju wewnętrznego człowieka i relacji międzyludzkich. Okazuje się, że moje dążenie do bycia dobrym człowiekiem i ku temu co dobre doprowadziło mnie do przestrzeni rozwoju osobistego i budowania relacji międzyludzkich. Różnią się grupy odbiorców moich działao, ale działania są spójne, bo po prostu towarzyszę w poszukiwaniu ich własnej ścieżki wiodącej ku temu co dobre. Nie ważne z kim i w jakim konkretnie obszarze, ale zawsze pracujemy nad tym by ludzie czuli się szczęśliwsi, potrafili byd z siebie dumni, ufali samym sobie, i by zmieniali swoje środowisko,czymiejsce pracy na lepsze i efektywniejsze. W efekcie inspiruję, motywuję i wspieram osoby,które zawodowo pełnią różne role.Pragnę towarzyszyd ludziomw ich drodze stawania się lepszymi i tworzenia lepszego życia i właśnie dlatego postanowiłam poprzez bloga inspirowadi motywowad moich Czytelników do tego,by byli aktywnymi twórcami własnego losu.

Katarzyna Słomiany